Witajcie po przerwie dość długiej. Dałem czas Próbowni aby ustabilizowała swoje działanie, każdy przecież ma swoje sprawy do załatwienia - po załatwieniu owych można dalej bez przeszkód brnąć w otchłań przyszłości. Cóż to się działo ze mną w owym czasie, gdy mnie nie było w pobliżu tego bloga? Wszelkie informacje i wydarzenia wraz z moim zespołem próbuję na bieżąco opisywać w blogu na stronie www.myspace.com/zegarmistrzczasu - tam znajdziecie najświeższe nowinki lecz tylko z działalności mojego zespołu. Co do mnie to chyba znalazłem TUTAJ swój spokojny kąt w którym będę mógł opisywać to wszystko co mi w środku "na wątrobie" leży, jak to się mawia. Moja małżonka (cud, Anioł w czystej postaci :) ) prowadzi tu na tym portalu blog o moim zespole widziany oczami managera. Przyznaję się szczerze, rzadko czytam - nie z braku chęci, lenistwa czy czego tam kolwiek... po prostu z braku czasu. Dzisiaj moałem zrobić kilka rzeczy, zrobiłem wszystko jak należy - szok, że mi tak szybko poszło do tej pory nie minął. Miałem wstępnie zmasterować garażowe nagranie folk rockowej piosenki Zegarmistrza Czasu i dograć swoje solówki. Owszem, zrobiłem to... szybko i sprawnie. Z resztą czasu nazwijmy to wolnego poszło mi tak: przećwiczyłem materiał na najbliższy koncert w Rudzie Śląskiej i jest fajnie. Fajnie poza jednym aspektem: lepiej gra mi się z zespołem na żywo aniżeli do "zespołu w pamięci" :) - chyba każdy tak ma he he wydawało mi się, że tracę zapał i moja pasja delikatnie zostaje zaniedbywana przeze mnie. Na szczęście to tylko mi się wydawało bo po tym jak odłożyłem gitarę odczułem olbrzymią satysfakcję. Nie potrafię opisać tego co czuję po serii sprawnie wykonanych ćwiczeń czując taki lekki ból zmęczeniowy w lewej dłoni. Widzę, że moje starania nie idą na marne... chociaż słucham teraz tych swoich nagrań co są w odtwarzaczu na Próbowni. Kurcze, nie mam czasu by je poprawić, wszystko nagrywałem na żywo bez większego przygotowania... brzmi to fatalnie... tak, tak, odzywa się we mnie mój perfekcjonizm. Na szczęście jest on zdrowym dlatego zostawiam na razie wszystko tak jak jest i zajmuję się moim zespołem a nie swoimi utworami. Koncert w Rudzie Śląskiej jest dla nas ważnym wydarzeniem bo chcemy dotrzeć z naszą twórczością do jak największej liczby ludzi - co tu dużo pisać, mam pewne informacje o tym co się stanie jak ten koncert wypali i dobrze go zagramy :)
Tak z innej beczki trochę. Szukałem ostatnio w internecie jakichś informacji o mnie i zespole i natknąłem się na mój stary blog dotyczący konkursu Ibuprom, Niepokonani :)
O, tu jest link:
http://zegarmistrzczasu.dlaniepokonanych.pl/blog/zegarmistrzczasu/index.htm
Prowadziłem go dawno temu, zapomniałem o nim a ów blog jakże oddaje atmosferę tego co się działo ZANIM powstał tak dosłownie i stricte Zegarmistrz Czasu. Z tego co doszły mnie słuchy to ktoś z fanklubu ma zrobić o tym jakiś artykuł i wrzucić na blog fanklubowy. To bardzo miłe... chociaż wtedy jak przeczytacie czy też już to uczyniliście nie było mi miło wcale a wcale... pierwsze wpisy w owym blogu opisują moją ówczesną sytuację życiową. Tak to z hobby zrodziła się Pasja, w bólach rzec by można.
No tak, tak tu sobie piszę o wszystkim i o niczym. Potok słów kontrolowany (lub też nie-kontrolowany) a życie płynie sobie wąskim strumieniem pomiędzy skałami i bujną roślinnością wybijającą spomiędzy otoczaków - nas, ukształtowanych przez owo życie na kształt i podobieństwo całego systemu wartości, potrzeb i konieczności.
Niebawem ponownie tu zajrzę, mam Wam trochę do opowiadania. Mam nadzieję, że już spokojnie będę mógł tutaj sobie pisać i tenże skrawek przestrzeni internetowej okaże się moją spokojną i stabilną samotnią.
Pozdrawiam Was serdecznie i "do zobaczenia" niebawem!
p.s. a propos faktycznego do zobaczenia - zapraszam Was serdecznie na koncert do Rudy Śląskiej, szczegóły na profilu myspace, tutaj w wydarzeniach i w ogóle wszędzie gdzie znajdziecie cokolwiek o 650 leciu Kochłowic :)
Pozdrowionka!